Dziennikarz sportowy w przeszłości związany ze Sport.pl, gdzie prowadził rubryki…
Międzynarodowa Federacja Golfa (IGF) opublikowała wyniki testów antydopingowych przeprowadzonych przed i w trakcie igrzysk w Rio de Janeiro. Żadne z badań nie dało wyniku pozytywnego.
W Rio golf wrócił do rodziny sportów olimpijskich po 112 latach przerwy w przypadku turnieju mężczyzn i 116 latach jeśli chodzi o kobiety. Jednym z wymagań postawionych przed sportowcami, którzy chcieli wziąć udział w igrzyskach, była zgoda na przeprowadzenie testów na obecność zakazanych substancji. Losowe kontrole odbywały się pomiędzy 6 maja a 21 sierpnia.
W sumie przebadano 197 próbek, z czego 99 były to próbki golfistek. Międzynarodowa Federacja Golfa (IGF) przeprowadziła 124 testy, Międzynarodowy Komitet Olimpijski 47, a narodowe agencje antydopingowe 26. Żadne z badań nie dało wyniku pozytywnego i to na pewno cieszy.
IGF jednak nie podaje szczegółów badań, co budzi sporo wątpliwości. Nie wiadomo, ile przeprowadzono badań nad próbkami moczu, a ile krwi. Ile testów odbyło się przed igrzyskami, a ile w trakcie zawodów. WADA (World Ani-Doping Agency) sugerowała, żeby u golfistów szukać m.in. hormonu wzrostu, który wykrywany jest tylko podczas badań krwi. Jak dowiedział się Golf.com, żaden z graczy na co dzień występujących w PGA Tour nie miał przeprowadzonych badań jeszcze na tydzień przed igrzyskami.
Kolejną szczyptę wątpliwości dodaje WADA, która uznała, że metody badania próbek podczas igrzysk odbiegały od normy i przeprowadzono zbyt małą liczbę testów. Winę za to ponoszą organizatorzy igrzysk, którzy oddelegowali do tego nieprzeszkolony personel.





