Swinguj w takt muzyki

Czy muzyka i golf mają coś wspólnego? Ci, którzy myślą, że nic, będą musieli zmienić zdanie. Zaskakujące jest bowiem, jak wielu słynnych piosenkarzy gra w golfa. I z kijem w dłoni poczynają sobie równie dobrze, jak z mikrofonem. Alice Cooper jest od golfa wręcz uzależniony. Jak sam mówi, zamienił jeden nałóg na inny. Porzucił alkohol. Teraz liczy się tylko golf.

Muzyka to przede wszystkim rytm. Być może właśnie dlatego tylu piosenkarzy gra z powodzeniem w golfa. Alice Cooper napisał nawet książkę o zrezygnowaniu ze swojego rockowego stylu życia na rzecz tej dyscypliny sportu. Jest w tym zjawisku pewna sprzeczność. Gwiazdy muzyki są bowiem zazwyczaj bardziej znane z łamania prawa, rebelii i obscenicznych ekscesów niż z przestrzegania cywilizowanych zasad dżentelmeńskiej gry, za jaką uchodzi golf. Ludzie tacy, jak Alice Cooper, rzucają wyzwanie stereotypom i konwenansom. Nikt nie powiedział, że konserwatywna otojaka panuje wokół golfa, nie zostanie nigdy zerwana.

Golf do tej pory popularyzowany był głównie przez gwiazdy kina. Do najbardziej znanych osób, które można zobaczyć z kijem golfowym w dłoni należą: Michael Douglas, Catherine Zeta-Jones, Mark Wahlberg i Sean Connery. Teraz do akcji wkroczyli muzycy. Justin Timberlake, Bob Dylan i Pink sprawiają, że golf staje się cool. W rzeczywistości jednak ta dyscyplina sportu już dawno temu zyskała popularność wśród gwiazd estrady. W latach 50. w golfa grał Bing Crosby, Dean Martin, Perry Como, Sammy Davis Junior i Frank Sinatra.

Największe wrażenie na polu golfowym wywołuje jednak Alice Cooper. Piosenkarz, bardziej niż z golfowych wyczynów, znany był ze swojego ekscentrycznego zachowania, odgryzania nietoperzom (lub kurczakom – krążą różne wersje) głów na scenie i rzucania mikrofonem. W latach 80. pił ćwierć litra whisky i pół skrzynki piwa dziennie. Ten etap swojego życia muzyk kwituje krótko: „Umierałem”. Wybawieniem okazały się jego kije golfowe. Alice Cooper zdobył popularność jako dobry, a przede wszystkim trzeźwy, golfista.

Teraz autor hitu „School’s out” spotyka się na polu golfowym z innymi słynnymi muzykami. W grze partnerują mu, między innymi, Meat Loaf, syn Franka Zappy i Tico Torres z Bon Jovi.

Swinguj w takt muzyki

Związki golfa z muzyką można rozpatrywać również w innym aspekcie. Nie dotyczą bowiem tylko samych sylwetek golfistów, którzy poza polem golfowym działają w branży muzycznej. Warto także zastanowić się nad wpływem muzyki na grę. Czego słuchają golfiści? Jak silnym bodźcem dla sportowca jest dźwięk? Czy można wręcz mówić o muzyce jako dopingu?

Nie trzeba nikogo przekonywać, że muzyka potrafi oddziaływać bardzo silnie. Wpływa zarówno na stan psychiczny, jak i fizyczny. Wyzwala emocje, uspokaja, izoluje od otoczenia, a ponadto wywołuje określone procesy w organizmie: zmniejsza napięcie mięśni, reguluje oddech i czynności serca, zmienia szybkość krążenia krwi, obniża próg wrażliwości zmysłów. Nic dziwnego, że wielu golfistów nie wyobraża sobie dobrej rundy golfa bez muzyki. Zawodnicy przyznają się do słuchania piosenek przed turniejami, a niektórzy publikują nawet swoje muzyczne preferencje na stronach internetowych. Tak swego czasu zrobił Ian Poulter. Znany z rozrywkowego stylu życia sportowiec zaprezentował listę muzycznych hitów, które dodają mu energii i poprawiają nastrój.

10 muzycznych hitów Iana Poultera
1. 50 Cent „Candy shop”
2. Kanye West „Stronger”
3. Timberland „Give it to me”
4. Kanye West „Gold digger”
5. Akon „Smack that”
6. Crystal Waters „Gypsy woman”
7. Gorrillaz „Dare”
8. Lovestation „Teardrops”
9. Underworld „Born slippy nuxx”
10. Hardrive „Deep inside”

Oprócz wspomnianych wyżej, słuchanie muzyki ma jeszcze jedno działanie i, jeśli chodzi o sport, jest ono chyba najistotniejsze. Dźwięk wpływa bowiem na poprawę transportu tlenu we krwi, a według kodeksu Światowej Agencji Antydopingowej stosowanie jakichkolwiek środków poprawiających przepływ krwi w organizmie jest zabronione. Jak wykazały badania, nasycenie krwi tlenem u zawodników słuchających muzyki następuje szybciej niż u pozostałych. Można postawić zatem prowokujące pytanie: czy muzyka to środek dopingujący?

Golfing in paradise

Jest jeszcze jedna kwestia, której nie można pominąć, pisząc o związkach muzyki i golfa. Ciekawostkę stanowi bowiem fakt, że powstała płyta z piosenkami przeznaczonymi specjalnie dla golfistów. „The one putt strut. Motivational songs for golfers” Glena Everharta. Kompozytor pisał piosenki przez 20 lat, występował w komediach muzycznych na scenach całych Stanów Zjednoczonych, a oprócz tego namiętnie grywał w golfa. Swoją pierwszą rundę zagrał w wieku 11 lat na polu par 27. Wynik, jaki uzyskał, był całkiem niezły – 46 uderzeń. Ukoronowaniem jego kariery jako kompozytora i golfisty jest właśnie płyta „The one putt strut”. Piosenki, które się na niej pojawiły, w dowcipny sposób komentują to, co dzieje się na polu golfowym.

Na koniec krótki pokaz tego, jak swoje muzyczne talenty realizują sami golfiści: Golf Boys (w składzie gwiazdy PGA Tour: Ben Crane, Rickie Fowler, Bubba Watson, Hunter Mahan) w utworze “Oh, oh, oh”.

“Golf24 Magazine”