Rekord na Phoenix Open

Phoenix Open kolejny raz okazało się hitem pod względem liczby widzów. Przez cały tydzień rywalizacje na TPC Scottsdale obserwowało blisko 720 tys. widzów. To więcej o 65 tys. osób niż przed rokiem.

Phoenix Open to jedna z najbardziej wyjątkowych imprez golfowych kalendarzu PGA Tour. Największe zasługi trzeba oddać jednemu miejscu, które przyciąga dziesiątki tysięcy kibiców. Chodzi o legendarny dołek numer 16. Przez 51 tygodni w roku to w sumie dość proste par 3, na którym nawet golfista-amator może zrobić birdie. Podczas Phoenix Open przemienia się w prawdziwego potwora, gdzie sukces odnoszą tylko gracze o stalowych nerwach. Powód? Wszystko odbywa się niczym na stadionie. Z każdej strony są wysokie rzędy trybun, które wypełniają bardzo żywiołowo reagujący kibice.

Ich zachowanie bliże jest stadionowych ultrasów niż dystyngowanej ciszy jak na The Open. Ale golfiści to uwielbiają. Presja jest niesamowita. Często niemal 30 tys. par oczu wlepionych jest w swing, a gdy tylko kij styka się z piłką, tumult robi się niesłychany. Porównania do koncertów rockowych są jak najbardziej na miejscu. Publiczność na 16. dołku jest jednak dość specyficzna. Stara się raczej przeszkadzać, nakładać presję i dekoncentrować niż wspierać. Okrzyki, wrzaski, rzucanie butelkami czy kubeczkami z piciem – czasami bywa nieprzyjemnie.

Ale to tworzy klimat tego miejsca. I zapewnia komercyjny sukces. W tym roku organizatorzy znów mają powody do zadowolenia. Bo turniej przyciągnął tłumy kibiców. Blisko 720 tys. osób odwiedziło obiekt od poniedziałku do niedzieli. Każdego dnia była lepsza frekwencja niż rok temu. A do tego w środę, piątek i sobotę ustanowiono najlepsze wyniki widzów w historii imprezy.

Phoenix Open dla Woodlanda

Emocji nie brakowało przez cztery turniejowe dni imprezy, której pełna nazwa brzmi Waste Management Phoenix Open. A o zwycięstwie, jak to bywa często na tym obiekcie w ostatnich latach, przesądziła dogrywka. Chez Reavie musiał uznać wyższość Gary’ego Woodlanda, który dogonił go na ostatnich dołkach i wymusił dodatkowe granie.

Woodland wygrał swój trzeci turniej w karierze w PGA Tour. Za zwycięstwo zainkasował 1,2 mln dol. Na triumf w zawodowym golfie czekał od blisko pięciu lat.

W PGA Tour teraz czas na AT&T Pebble Beach Pro-Am.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSharma podbił Malezję
Następny artykułCasablanca szczęśliwa dla Gradeckiego
avatar
Dziennikarz sportowy związany ze Sport.pl, gdzie pisze o koszykółwce, golfie i innych dyscyplinach. Od lat obserwuje rozwój golfa w Polsce na poziomie amatorskim i zawodowym.