Puttuj jak Jordan Spieth

Patrz na piłkę. Jest to jedna z pierwszych lekcji, jaką dostajesz od swojego trenera, kiedy zaczynasz grać w golfa. Jest to jasne i wszyscy tak robią. Od zawsze.

Wszyscy oprócz zwycięzcy Masters i U.S. Open Jordana Spietha, który przy puttowaniu patrzy na dołek, a nie na piłkę. I to działa! Golfista trafił w tym roku 42 z 44 puttów z ponad metra. Z niecałych 2 metrów natomiast 28 z 33, uzyskując drugi najlepszy procent w historii powyżej 30 prób. Przez 280 dołków nie zrobił 3 puttów i walczy dalej o poprawienie tych imponujących statystyk. Podczas swego rekordowego występu w wielkoszlemowym Masters średnia Spietha wynosiła 1,5 putta na dołek na greenach znanych ze swej prędkości i trudnych pozycji pinów. Najwyraźniej dla niego jest to dobra metoda, ale czy może zmienić to ciebie w maszynę do puttowania?

DLACZEGO ON TO ROBI?

„Myślę, że fundamentem puttowania jest zrozumienie, gdzie twój putt jest skierowany”, mówi Spieth. Bob Rotella uznawany za najbardziej wpływowego psychologa w golfie, który pracował ze zwycięzcami 72 turniejów major, uważa, że jest to zrozumiałe. „W prawie wszystkich dyscyplinach sportu patrzysz na cel, a nie na piłkę. Podając piłkę, rzucając do kosza czy strzelając, nie patrzysz na ręce tylko na cel.”

CZY TO DZIAŁA?

Dla Spietha tak, ale co, jeśli to tylko przypadek? Badania przeprowadzone na 40 amatorach o handicapach od 8 do 36 pokazało jednak, że patrzenie na dołek pomaga zatrzymać piłkę bliżej dołka przy długich puttach (średnia to 0,7 m, przy patrzeniu na piłkę wynosi ona 0,9 m) oraz przy krótkich puttach (0,2 w porównaniu do 0,3 m). „Przetestowałem to z wieloma golfistami na różnym poziomie”, mówi Rotella. „Około 40-60% puttuje o wiele lepiej, patrząc na dołek. Ci, którzy mają gorsze wyniki, boją się, że nie trafią w piłkę. Kiedy już przyzwyczają się do nowego sposobu puttowania, także będą to robić lepiej i skuteczniej.”

DLACZEGO NIE ROBI TEGO WIĘCEJ PRO?

„Nie wiem, czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale większość ludzi woli nie trafić krótkiego putta, aniżeli narazić się na presję publiczności, robiąc coś niestandardowego”, twierdzi Rotella. „Dlatego Spieth zasługuje na takie uznanie – on nie przejmował się tym, co powiedzą ludzie. Wiedział, że kiedy zacznie robić po swojemu i to będzie działać, ludzie będą to kopiować. Tak samo było z belly putterem czy 60-stopniowym weadge’em. Początkowo wydawało się to dziwne, ale kiedy zaczęło być skuteczne, stało się popularne i ogólnie używane.”

NASZ WERDYKT

Postanowiliśmy sprawdzić metodę Spietha w praktyce. Założyliśmy sobie, że spróbujemy puttować tak jak on przez 4 rundy, ale mówiąc szczerze, byliśmy „kupieni” już po 9 dołkach. Wsadziliśmy parę puttów z ponad metra, które normalnie byłyby nerwowymi puttami, ponadto weszło nam kilka 2-, 5- i 3-metrówek. Mieliśmy trochę problemów przy dłuższych puttach – 12-metrowy putt z finge’u zatrzymał się w połowie, po tym jak zahaczyliśmy o długą trawę. Jednak z 3 metrów i krócej długo nie wrócimy do patrzenia na piłkę.

“Golf&Roll” nr 2/2015 (20)

Więcej o najnowszym numerze “Golf&Rolla”

[fot. Bauer Media Ltd.]

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułRory McIlroy nie zagra w The Open?
Następny artykułRio gotowe do gry
avatar
Magazyn golfowy Golf&Roll | najświeższe informacje dotyczące golfa w Polsce i na Świecie, szereg porad dotyczących gry udzielanych przez najlepszych zawodowców, reguły, ciekawe wywiady, autorskie artykuły, rozbudowana sekcja dla początkujących oraz blogi tworzone przez osoby opiniotwórcze dla całego środowiska .

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ