Przepraszam, nie potrzebuje pan caddie?

Przez dwa dni czeka cierpliwie na parkingu pola golfowego w szwedzkim Ullne i zadaje jedno pytanie: „przepraszam pana, czy nie potrzebuje pan caddie na ten tydzień?”. Oni kręcą głowami i odmawiają wynajmując pierwszego nawiniętego chłopaka. „Myślą, że nic nie potrafię, bo jestem babą” złości się.

Był rok 1986. Stała tam do południa z inną dziewczyną i wypatrywała swojej szansy. Spóźniony Brazylijczyk Jamie Gonzalez nie wybrzydzał. Tak wzięła na ramię swoją pierwszą torbę. Wciągnęła się od razu, choć decyzja o byciu caddie wcale nie była podjęta świadomie.

Kilkanaście lat później to ją zaczepiają: „Jak się grało z Michelle Wie?” Zagaduje Tiger Woods. „Jak wakacje? Odpoczęłaś?” pyta Nick Faldo. „Słyszałem, że grasz w tym tygodniu z Poulterem?” Dopytuje Ernie Els. Sergio Garcia: „Jak się masz?” Immelman: „Dobrze znów cię widzieć”. I to tylko w ciągu jednego poranka w Isleworth, podczas którego towarzyszył jej dziennikarz Sudany Times’a notując ze zdumieniem te wszystkie zaczepki.

Fanny Sunesson jest sławna. Niemniej niż golfiści, dla których pracuje. Ale o takiej sławie nigdy nie marzyła. Z pewnością jednak na nią zapracowała i to od dzieciństwa. Zamiast bawić się z dzieciakami w jej wieku, sprzedawała gazety, robiła ulotki i to w wieku 10 lat! Jej dziadek wspominał, że od małego rwała się do pracy, była uparta i poświęcała się w całości. Najgorsze więc co mogło jej się zdarzyć to golf; kiedy więc ojciec Fanny, Bo, wręczał jej kije, można było się domyślić, że dziewczynka zatraci się w tym sporcie bez reszty. Trenowała całymi dniami, a w ciągu 3 lat obniżyła swój handicap do 5. Pewnie jak każdy golfista śniła o grze na Auguście, ale nigdy nie przyszłoby jej do głowy, żeby na Auguście wygrać i to jako caddie!

Wstaje wcześnie rano. Wskakuje w ubranie od adidasa, swojego sponsora, i pędzi na pole. Zanim zamówi śniadanie przywita ją przyjaźnie światowa czołówka golfistów i nieśmiali fani. Melon, grzanki i woda. Lepiej nie pić dodatkowej czekolady czy herbaty, bo wiadomo – kobieta na polu nie pójdzie pod drzewko. „Pamiętam mój pierwszy raz na Masters” – wspomina – „był tam taki stary domek dla caddie. Wpadłam tam kiedyś i pytam ‘gdzie jest toaleta?’ a oni robią wielkie oczy. Patrzę, a tam cztery ubikacje i każda bez drzwi! No i nie skorzystałam.” Po śniadaniu znajdzie swojemu szefowi (teraz jest nim Szwed Henrik Stenson) dobre miejsce na driving range. Umyje kije i będzie przyglądać się jego treningowi. Zarezerwuje mu tee time na kolejny dzień. Jeśli akurat jest turniej, zjawia się na polu skoro świt i studiuje yardages book. Jak przyjdzie ich tee time zarzuci na plecy 20 kilową torbę wypełnioną kijami, wodą, bananami, batonami zbożowymi, ubraniem przeciwdeszczowym i wielką parasolką. Będzie czytać putty, podawać odległości i sugerować kije. Da z siebie wszystko.

Tak było od początku. Choć nie od początku wiedziała, co ma robić. Steve Williams, caddie Tigera, widział ją podczas pierwszego zlecenia. „Wszyscy się z niej śmiali, zwłaszcza z jej imienia! Ale widać, że chciała się uczyć. Od razu ją polubiłem.”

Wracając do roku 1986. Fanny nie planuje być caddie. Planuje być dobrą golfistką. W tym celu chce podpatrzeć najlepszych. W telewizji nie pokazują zbyt wielu turniejów, nie wie nawet kto jest aktualnie w czołówce. Ale caddiowanie ją wciąga. Do tego stopnia, że opuszcza mistrzostwa własnego klubu i kupuje miesięczny bilet kolejowy do Portugalii i Hiszpanii, żeby pracować dla Gonzaleza. Rok później zatrudnił ją Andrew Murray, a zaraz potem Jose Rivero. W pierwszym wspólnym turnieju zajęli drugie miejsce. Zaraz później Hiszpan wygrał French Open! Na The Open do Szkocji jechała taka podekscytowana. Ale nie zapomni dodatkowych „uroków” tego wyjazdu. Razem z przyjaciółką Viviką znalazły jedyną wolną kwaterę w pobliżu – przyczepę campingową na tyłach czyjegoś ogrodu. „Nie miałyśmy tam nawet pościeli więc spałyśmy owinięte w firanki. Było zimno i mokro, miałam jedne jedyne tenisówki, które wystawiałam co noc za próg, bo tak cuchnęły z wilgoci – wspomina dziś z uśmiechem. Rivero wkrótce zakwalifikował się do europejskiej drużyny na Ryder Cup w Ohio. Fanny była wniebowzięta! Ale Hiszpan zdecydował, że tym razem nie będzie z nią pracował. Była zrozpaczona. „Płakałam i płakałam. Zasłużyłam na to, żeby tam jechać, pracowałam dla niego cały rok! I tylko dlatego, że wyjazd był za darmo Rivero wziął swego brata jako caddie.”

To był dla niej cios. Podczas gdy drużyna Starego Kontynentu odbierała puchar, Fanny sącząc piwo w jednym z barów wdała się w bójkę. Jeszcze tylko raz pracowała dla Rivero. W 1989 przyszła kolej na duże zmiany. Zaczęła nosić torbę dla Howarda Clarka. Anglik miał opinię wymagającego, ale Fanny chciała się uczyć i to był dla niej doskonały trening. Zaczęła zarabiać, była co raz częściej rozpoznawana. Pojechała w końcu na Ryder Cup. Tam Clark kupił jej piękny, złoty pasek do zegarka. „Przyjaźnimy się do dzisiaj” mówi Fanny.

Wszystko zaczyna się dobrze kręcić. Pod koniec roku 1989 grają turniej w Australii. Wracając jednego wieczoru do hotelu mija w drzwiach Nicka Faldo. Mówi mu nieśmiale „cześć”. Widziała go już parę razy na polu i wymieniali grzeczności. Ale on na jej „cześć” tym razem odpowiada inaczej: „myślałem o tym, żeby poszukać nowego caddie i chciałbym z tobą porozmawiać.” Od razu dzwoni do rodziców! Jest wniebowzięta! Tylko trudno powiedzieć to wszystko Clarkowi, ale on na szczęście rozumie, że praca dla nr 1 na świecie to wyzwanie, które dziewiętnastoletnia Fanny musi podjąć.

Pracują z Faldo 9 lat, podczas których 2 razy wygrywają The Open i Masters. Królują na St. Andrews i na wymarzonej przez nią Auguście. Szwedzko-angielski dream team zagarnia dla siebie całe strony w historii golfa. Podczas ceremonii wręczania pierwszego Claret Jug tłum skandował Fanny-Fanny, a ona była zawstydzona jak nigdy. Jej podskakujący kucyk i pulchna, uśmiechnięta twarz i ten kombinezon z Masters, który po raz pierwszy wygląda na kimś sexy… stają się równie rozpoznawalne jak przystojna twarz jej pracodawcy.

Faldo i Sunesson uzupełniali się. Ona jest pozytywna i pełna entuzjazmu, on potrzebuje na polu motywacji (do swego poprzedniego caddie krzyczał „ile jeszcze bogey’ów muszę zrobić, żebyś się odezwał?!”). Gdy walczyli z Gregiem Normanem na Auguście i Faldo zaczął od bogey’a Fanny powiedziała: „hej, zapomnijmy o tym i zacznijmy od nowa, wciąż możemy mieć świetny wynik i wygrać!”. Wielu w takiej sytuacji powiedziałoby „odpier… się!”, ale Nick czerpał z jej entuzjazmu, ile tylko się dało. Zaprzyjaźnili się prywatnie. Ale bywały też gorsze dni. Na początku współpracy Faldo zdarzało się grać fatalne rundy, np. +8. „Chryste, kiedy podasz mi w końcu właściwy kij?” krzyczał do niej na polu. W drodze na kolejne tee potknęła się i upadła. On się nawet nie odwrócił.

Mówiła potem, że to jej wina. Błędy, a popełnia ich bardzo niewiele, zawsze bierze na siebie. Wszyscy, z którymi pracowała podkreślają, że jest najbardziej pracowita i skupiona. Obserwuje nie tylko swojego szefa, ale zawsze ma oko na pozostałych graczy. To zarówno jej własna wrodzona chęć do wkładania w pracę całej siebie, miłość do golfa jak i nauka wyciągnięta ze współpracy z tak różnymi charakterami. Od Rivero nauczyła się pewności swoich przekonań: zanim sięgnął po kij wybierała w myślach, jakim ironem powinien zagrać, kiedy to on popełnił błąd postanowiła, że zawsze będzie mówić, co myśli. Od Gordona Branda nauczyła się zaangażowania i jak się nie poddawać presji: kazał wybierać numer kija i kiedy mu go podawała ten głośno obwieszczał „oby był właściwy!”. Howard Clark nauczył ją jak znosić obelgi: zdarzało mu się krzyczeć „jesteś do niczego, lepiej bym zrobił gdybym zaprzągł 10-latka, żeby pchał mój wózek!”. Faldo, choć ich początki nie zawsze były różowe, nauczył ją uwagi i skupienia oraz odporności na stres.

Rozstali się w 1999 roku. „Kocham go jak brata, a czasem nienawidzę jak brata, ale to był dla mnie czas, żeby iść dalej” opowiada Fanny. Nick uszanował jej decyzję, choć nie było to dla niego łatwe. Jej odejście naturalnie zeszło się ze stopniowym spadkiem jego formy.

Równie wielkim zaskoczeniem dla wszystkich, jak odejście od Faldo, było jej rozstanie z młodym i niezwykle obiecującym Sergiem Garcia. Zagrali razem w zaledwie 8 turniejach aż Hiszpan wyrzucił Fanny z hukiem. Wcześniej to samo zrobił z bardzo doświadczonym Jerrym Higginbotham’em, który był jego caddiem podczas wszystkich ważnych turniejów na początku kariery Garcii. Po tym jak Sergio stwierdził, iż Sunesson musi się jeszcze wiele nauczyć, gazety na świecie obwołały go niedojrzałym El Nino, który musi obudzić się z naiwnego snu, że jego porażki to wina kolejnych caddie.

Ona, podobnie jak po przygodzie z Riverso, była przygnębiona. Fred Funk, z którym przyjaźniła się od dłuższego czasu od razu wyczuł moment i zatrudnił „najlepszego caddie na świecie” do pracy w zbliżającym się Masters. Rozmawiał też w jej imieniu z mediami: „to na pewno nie wina Fanny, po prostu do siebie nie pasowali… Tak, jest poirytowana, czuje się niedoceniona” opowiadał.

Przez chwilę pracowała dla Notah Begay’a. W 2001 Faldo udało się namówić ją krótki powrót. Krótki, bo od 3 sezonów Anglik nie był nawet jednym ze 140 najlepiej zarabiających golfistów na świecie. Próbowała się również dopasować do młodziutkiej Michelle Wie, ale współpraca nie wyszła. Być może znana z kapryśnego charakteru Amerykanka również nie doceniła możliwości Sunesson.

Od ponad kilku lat pracuje ze Szwedem Henrikiem Stensonem, któremu w światowym golfie idzie co raz lepiej. Jego były trener przyznaje, że Fanny wnosi bardzo dużo pozytywnych aspektów do gry Stensona: „jest pracowita, zawsze przygotowana i co najważniejsze zawsze gotowa jest zrobić więcej niż się od niej oczekuje, to najlepszy caddie na świecie”. Oboje urodzili się w tym samym mieście, oboje przyznają, że możliwość pogawędki na polu w ojczystym języku, którego zazwyczaj nikt nie rozumie, ma dla nich duże znaczenie. Dwa lata temu podczas Accenture Matchplay Championship Fanny wsadziła rękę w kaktusa, żeby umożliwić Henrykowi droppowanie i następnie uderzenie piłki pod samą flagę. Wygrał tamten turniej. W tym roku świat obiegły zdjęcia rozebranego do slipek Stensona, który podczas Word Golfers Championship – CA Championship wybijał piłkę z błota. Choć sytuacja była komiczna, Fanny stała obok niego zaprzątnięta czytaniem odległości. Profesjonalistka w każdym calu.

Stenson w jednym z wywiadów cieszył się, że ma okazję współpracować z tak doświadczonym caddie. Cieszył się również dlatego, że sama Fanny, zanim zaczęła nosić jego torbę, myślała już o emeryturze. W wieku 38 lat cały bagaż staje się nieco cięższy. Szwedka szkoli się u Leadbettera z coachingu, trenuje drużynę narodową swojego kraju, zapraszana jest na warsztaty i konferencje poświęcone course management i radzeniu sobie ze stresem. Będzie jeszcze miała co robić, gdy przejdzie na emeryturę.

Poza polem jest królową szos. Uwielbia to uczucie wolności za kółkiem. Uwielbia słychać wtedy muzyki. Poza polem tęskni do męża Erika. Czasem wspomina ten turniej w Ullne. „Przepraszam pana, czy nie potrzebuje pan caddie?”. Ona i ta druga dziewczynka czekające na swoją szansę. Czas pokazał, że ją wykorzystała. Stojąca z nią na parkingu Annika Sorenstam też.

“Golf24 Magazine”

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułOlimpijski kierunek
Następny artykułIndian story
avatar
Jej konik to fotografia. Jest najzdolniejszym fotografem golfowym w Polsce. Robi zdjęcia na turniejach golfowych nie tylko w kraju, lecz również za granicą. Miała okazję współpracować z zawodowymi ligami takimi jak Challenge Tour czy EPD Tour. Jest autorką wielu z naszych dedykowanych sesji. Jej zdjęcia można obejrzeć na www.strzalynafairwayu.pl.