Dariusz Nowicki: Regeneracja to podstawa

Współpracował z polską kadrą narodową w golfie, teraz wciąż aktywnie wspiera rozwój sportowy naszych najlepszych zawodowców – Adriana Meronka i Mateusza Gradeckiego. O tym, jak ważny na najwyższym poziomie sportowym jest odpowiedni trening mentalny rozmawiamy z psychologiem sportu Dariuszem Nowickim.

Ma Pan doświadczenie w pracy z kadrą narodową, z czołowymi polskimi zawodnikami. Jak praca psychologa sportowego przebiega z golfistami? Czym różni się w porównaniu z pracą z zawodnikami innych dyscyplin?

Moje 34-letnie doświadczenie pracy z przedstawicielami najróżniejszych dyscyplin sportu, głównie z olimpijczykami ale również zawodowymi sportowcami: bokserami, siatkarzami czy kierowcami startującymi w rajdach samochodowych, daje mi rzeczywiście możliwość takich porównań. Zaproszenie mnie do pracy z golfistami świadczy o tym, że istnieją obszary wspólne dla różnych dyscyplin sportu. Ówcześni trenerzy kadry juniorskiej, Mike O’Brien i Filip Naglak, zaczęli szukać doświadczonego psychologa sportowego do współpracy i zwrócili się o rekomendację do trenerów strzelectwa, traktując tę dyscyplinę jako zbliżoną w swojej formule mentalnego przygotowania właśnie do golfa. Obserwując golf, widzę, że nie tylko strzelectwo, ale i łucznictwo jest pokrewną do niego dyscypliną. Ze względu na momenty strzału, odejścia od tarczy, powrotu na linię strzału – jest tu wiele takich wspólnych elementów.

Jak współpraca z zawodnikami takimi jak Mateusz i Adrian wygląda na co dzień?

Różni się w dużym stopniu od tego, z czym mam do czynienia, pracując z przedstawicielami typowych dyscyplin olimpijskich. Na przykład w ostatnich latach równolegle współpracuję z kadrą narodową lekkoatletyki. Ta różnica sprowadza się przede wszystkim do kwestii dostępności do zawodników w okresie sezonu startowego. Znalezienie wspólnego terminu, tak aby można było się spotkać z golfistami pomiędzy ich wyjazdami na kolejne turnieje, często bywa dosyć trudne. Musimy uzbrajać się w cierpliwość, wiedząc, że po zakończeniu sezonu będzie tego czasu znacznie więcej. W trakcie sezonu startowego, szczególnie w miesiącach wakacyjnych, znalezienie jednego, dwóch dni w miesiącu na spotkanie chwilami może graniczyć z cudem. Często wymaga to od nas różnych akrobacji, żeby dojechać w miejsce spotkania, więc musimy komunikować się zarówno telefonicznie, jak i przez Internet, przez Skype’a, aplikację WhatsApp, które dają możliwość zobaczenia się i wsparcia tej pracy bezpośredniej pracą pośrednią.

Wielu zawodników na różnych poziomach zaawansowania, prowadząc w rywalizacji, mając jakiś wielki cel w zasięgu ręki, nagle go gubi. Jak radzić sobie z tą presją oczekiwań ze strony kibiców, która teraz w przypadku obu chłopaków się pojawiła?

Przede wszystkim traktujmy współpracę psychologiczną w zakresie sportu jako typową formę treningu psychologicznego. A więc to nie tylko rozmowy, które ukierunkowują zawodnika czy też pomagają mu odreagować napięcie po starcie, ale przede wszystkim sportowy trening mentalny. A więc konkretne ćwiczenia, które dają zawodnikowi narzędzia do tego, by potrafił on umiejętnie zarządzać swoim stresem i procesami myślowymi w sytuacjach przedstartowych, startowych, jak również kiedy z tego pola schodzi. Jest czas na to, żeby najpierw odpocząć, zregenerować cały układ nerwowy, a następnie – poprzez odpowiednio poprowadzoną analizę i refleksję nad tym, co się wydarzyło – lepiej przygotować się do kolejnego startu. Zatem jest to proces opierający się w dużej mierze na powtarzalności pewnych ćwiczeń nakierowanych na koncentrację uwagi, umiejętność relaksu, wyciszenia, uspokojenia układu nerwowego czy rozluźnienia mięśni.

Czy z tych technik mogą skorzystać również przeciętni gracze, golfiści amatorzy?

Trening mentalny w sporcie jest tak opracowany, by skorzystać z niego mógł każdy. Niezależnie od poziomu sportowego, na jakim się znajduje, ponieważ chodzi bardziej o kwestię zaangażowania zainteresowanej osoby w konkretne ćwiczenia. Nie tylko przekładają się one na działalność sportową, ale generalnie na funkcjonowanie takiej osoby w każdym aspekcie życia. Jeśli nauczymy się odpowiednego rytmu, koncentracji uwagi na polu golfowym, wyciszenia i uspokojenia umysłu w obliczu wyzwania, którym jest na przykład start w turnieju, to możemy przenosić te umiejętności na każdą inną sytuację życiową.

Czy pracując z golfistami, był Pan czymś szczególnie zaskoczony?

Na pewno każda dyscyplina ma swoją specyfikę i tej specyfiki trzeba się uczyć. Moje pierwsze miesiące współpracy na początku z juniorami, a później z Adrianem i Mateuszem, polegały przede wszystkim na towarzyszeniu zawodnikom na polu golfowym oraz w sytuacjach treningowych. Był to olbrzymi ładunek informacyjny, szczególnie w sytuacjach, w których miałem możliwość na bieżąco rozmawiać z zawodnikami i słuchać ich osobistych komentarzy, czy też zasięgać opinii ich trenerów. Na pewno takim elementem specyficznym golfa, który trochę rzadziej występuje w innych dyscyplinach sportowych, jest długotrwałość turnieju. Jednorazowy wyjazd na zawody to jest nierzadko kwestia 5–7 dni. Potem jest tylko 1–2 dni na odpoczynek i już trzeba wyruszać na kolejny turniej. Niewiele dyscyplin powoduje aż tak duże obciążenie zawodnika. Było to dla mnie czymś w dużym stopniu zaskakującym, spotkałem się z tym wcześniej tylko raz, współpracując z żeglarzami. Drugą trudność, którą zauważam, to sytuacja, w której zawodnik musi czekać do ostatniej chwili, czy zostanie na dany turniej zakwalifikowany, czy wejdzie z listy rankingowej, czy też nie. Tak było w tym roku w przypadku Mateusza. Taka nieświadomość, brak pewności co do tego, jak wygląda twój kalendarz startów w danym miesiącu, kiedy możesz planować odpoczynek, jest bardzo dużym stresem dla zawodników.

Wspomina Pan o tym obciążeniu, z którym golfiści grający już przede wszystkim na tym zawodowym szczeblu muszą się mierzyć. Kiedy i jak zatem się regenerować?

I to jest właśnie to, do czego faktycznie trzeba dojrzeć. I tak Adrian dojrzał do tego, że zdecydowanie ważniejszy jest pewien moment wyciszenia, uspokojenia, nawet rezygnacji ze startów w kolejnym turnieju, w którym oczywiście jest prawdopodobieństwo zdobycia kolejnych punktów rankingowych, ale jest i ryzyko. Adrian wie, że odpuszczając dany turniej, dobrze wypocznie, odpowiednio się zregeneruje, a tym samym pojawi się większe prawdopodobieństwo, że w następnym wystąpi na zdecydowanie wyższym poziomie. Czasami gonienie punktów i startowanie w każdych zawodach, do których można się załapać, wcale nie jest czymś dobrym. Zmęczenie się kumuluje, a jego skutki prowadzą do bardzo negatywnych efektów, silnie oddziałujących na ciało i umysł zawodnika.

To takie życiowe, prawda? Trzeba wiedzieć, kiedy odpuścić…

Myślę, że tak, trzeba wiedzieć, kiedy zejść ze sceny. Chociaż na chwilę, żeby się zregenerować. Myślę, że to jeden z najistotniejszych w tej chwili elementów, na który sportowcy funkcjonujący w systemie rankingowym i ciągłych startów powinni zwrócić uwagę. A więc odpowiednie ułożenie przerw regeneracyjnych, odpowiedni wypoczynek na koniec sezonu. I mam tutaj na myśli obie strony regeneracji, więc zarówno tę fizyczną, jak i przede wszystkim odpoczynek psychiczny.

W życiu każdego sportowca zdarzają się również momenty, kiedy nie wszystko idzie po jego myśli, kiedy coś się psuje. Mimo że bardzo chce, że ćwiczy, to nie osiąga pożądanych efektów, a wówczas następuje chwila załamania. Co wtedy robić?

Szukać światełka w tunelu. Brzmi to może banalnie, ale pozytywne nastawienie i wiara w przyszłe wydarzenia jest niezmiernie silnie wspierającym podejściem. Wtedy się mobilizujemy i rzeczywiście idziemy naprzód. Natomiast w sytuacjach, w których koncentrujemy się na negatywnych wydarzeniach, jak gdyby uczymy się tego negatywnego podejścia i przestajemy spostrzegać dobre rzeczy. Przegapiamy też sygnały, które mówią nam o tym, że za chwilę będzie lepiej. A to z kolei może prowadzić do jakichś depresyjnych zachowań i finalnie do syndromu wypalenia sportowego, z którego jest już trudno wyjść.

Ostatnie pytanie: czy ma Pan jakąś złotą radę dla golfistów, którzy bardzo poważnie myślą o swoich wynikach?

Myślę, że taka najprostsza porada dla golfistów, którzy odczuwają presję stresu w sytuacjach przedstartowych i startowych, będzie brzmiała tak: zwróć uwagę na to, jak oddychasz, uspokój oddech i poszukaj w swoim otoczeniu pozytywnie nastawionych, uśmiechniętych, zadowolonych osób. To naprawdę działa!

Dariusz Nowicki – Psycholog sportu klasy mistrzowskiej PTP. Specjalista psychologii sportu i treningu mentalnego. Konsultant zawodników kadry olimpijskiej w wielu dyscyplinach sportu.

Rozmawiała Joanna Drużba

Całość wywiadu w “Golf&Roll” nr 4-2019

rys. Adam Quest